Subskrypcja
Logowanie
| Aukcje internetowe a odpowiedzialność ISP |
|
|
|
Obecnie aukcje internetowe stały się jedną z najpopularniejszych metod zakupów za pośrednictwem Internetu. Początkowo przeznaczone jedynie dla indywidualnych użytkowników przeszły długą ewolucją i bywają szeroko wykorzystywane przez większych przedsiębiorców. Dostawcy usług internetowych umożliwiający funkcjonowanie takich aukcji w zasadzie ograniczają się do udostępniania miejsca na oferty , nie biorąc udziału jako pośrednik w samej transakcji. Aktualnie można dostrzec tendencję do wprowadzania opłat za wystawienie towaru na aukcji - bądź w postaci stałych opłat bądź w postaci procentu od zawartej transakcji.
Aukcje internetowe z prawnego punktu widzenia wywoływać mogą pewne problemy. Chodzić może o oszustwa związane z aukcjami internetowymi , sprzedaż kradzionych towarów a także wystawianie na sprzedaż materiałów nielegalnych. Zwłaszcza w tym ostatnim wypadku szczególnie ważne wydaje się przedstawienie zakresu odpowiedzialności dostawcy usług internetowych ( ISP )1 . Na gruncie prawa unijnego warto zwrócić uwagę na dyrektywę z 8 czerwca 2000 o handlu elektronicznym 2 , której regulacje wpłynęły na głośny wyrok sądu francuskiego w sprawnie LICRA vs Yahoo! France 3. Wspomniane orzeczenie wskazuje jak skomplikowaną płaszczyznę stanowi Internet 4 i będzie stanowić punkt wyjścia5 dla dalszych rozważań o zakresie odpowiedzialności ISP w przypadku aukcji internetowych. Aukcje prowadzone zarówno przez amerykańskie firmy Yahoo jak i Ebay spotkają się z krytyką ze strony organizacji monitorujących rozpowszechnianie treści nazistowskich i antysemickich w Internecie. Chodzi głównie o sprzedaż pamiątek nazistowskich oraz książek ( np. Mein Kampf) za pośrednictwem aukcji. W USA rozpowszechnianie takich materiałów jest dozwolone natomiast w państwach europejskich uważane za przestępstwo 6. Trudności w zahamowaniu takiego procederu związane są głównie z globalnym charakterem Internetu ponieważ określenie narodowości nabywcy może być utrudnione. Warto dodać , iż firmy organizujące aukcje nie pośredniczą w dokonywaniu transakcji oraz przesyłce zamówionych towarów. Wśród ofert dostępnych za pośrednictwem aukcji prowadzonych przez Yahoo można było pamiątki nazistowskie , których publiczne oferowanie na gruncie prawa francuskiego stanowiło przestępstwo. W omawianej sprawie powód - League Against Rasism and Antisemitism ( LICRA ) wniósł o zablokowanie dostępu obywatelom francuskim do wspomnianych aukcji , stanowić mogą one bowiem naruszenie francuskiego kodeksu karnego. Firma Yahoo argumentowała iż aukcje na których wystawiane są na sprzedaż pamiątki nazistowskie jak są bezpośrednio skierowane do obywateli amerykańskich. Świadczyć o tym ma język oraz waluta , oraz metody płatności stosowane w aukcjach. Serwery na których składowane są informacje także znajdują się na terytorium USA. Mimo tego sąd francuski nie podzielił argumentacji Yahoo. Zgodnie z jego orzeczeniem firma została zobowiązana do wprowadzenia techniki identyfikującej lokalizację adresu IP komputera użytkownika oraz uniemożliwienie dostępu francuskim internautom do zakazanych aukcji ( za pośrednictwem witryny www.yahoo.fr ). Istnieje bowiem techniczna możliwość lokalizacji miejsca , z którego użytkownik stara się połączyć z witryną internetową. W przypadku gdy użytkownicy zdecydują się na kontynuowanie poszukiwań za pośrednictwem głównej witryny Yahoo! www.yahoo.com firma została zobowiązana do umieszczenia informacji o potencjalnym naruszeniu prawa francuskiego. Jak już wspomniałem był to pierwszy a zarazem najbardziej precedensowy wyrok w tej sprawie. W dalszej części podejmę się krótkiego omówienia tego orzeczenia. Sprzedaż pamiątek nazistowskich jest naruszeniem przepisów francuskiego kodeksu karnego , w USA podstawą legalności takich zachowań są zapisy konstytucyjne ( I poprawka do konstytucji USA). Sprawa Yahoo! ukazuje jak skomplikowaną kwestią jest egzekwowanie prawa w środowisku Internetu. Materiały nielegalne w jednym miejscu ziemi mogą być bezkarnie publikowane w innym. Z drugiej strony , jak stwierdza Phillippe Guillanton prezes francuskiego oddziału Yahoo , podstawą konstrukcji sieci jest odpowiedzialność jej użytkowników. Jak zauważa Y. Akdeniz 7 dla decyzji sądu w sprawie Yahoo! France można odnaleźć podstawy w regulacjach unijnych. Chodzi o dyrektywę z 8 czerwca 2000r. dotyczącą handlu elektronicznego , kompleksową regulację odnoszącą się między innymi do odpowiedzialności dostawcy usług internetowych ( ISP ) . Bez wątpienia Yahoo zostanie zakwalifikowany jako ISP , sekcja czwarta dyrektywy reguluje odpowiedzialność podmiotów świadczących usługi występujących w roli pośredników ( art. 12 - 15 ) . Artykuł 15 wyraźnie wprowadza zakaz ogólnego monitorowania informacji , które ISP składuje lub przekazuje. Niemniej jednak istnieje możliwość nałożenia takiego obowiązku w szczególnym przypadku , dyrektywa nie stoi także na przeszkodzie decyzji władz krajowych nakładającej taki obowiązek. Musi być ona zgodna z ustawodawstwem krajowym. W tym przypadku mamy do czynienia ze specyficzną sytuacją - obowiązek Yahoo został ograniczony do obywateli francuskich. Czy monitorowanie sieci uznać za cenzurę pozostaje kwestią dyskusyjną. Internet jako nowy typ medium nie posiada żadnego " punktu centralnego". Uniemożliwia to kontrolowanie go przez kilka państw lub organizację międzynarodową. Sprawa Yahoo pokazuje iż poszczególne kraje mogą zdecydować się na quasi-monitorowanie sieci , z technicznego punktu widzenia mimo wielu utrudnień jest to możliwe. Odpowiedzialność dostawcy usług internetowych powinna opierać się na wiedzy o nielegalnych charakterze materiałów. Trudno wymagać od ISP , aby sprawdzał czy materiały w którymś z państw nie naruszają przepisów prawa. Z drugiej strony umieszczanie informacji na obcych serwerach w celu uniknięcia odpowiedzialności prawnej staje się coraz popularniejsze. Zanotowane zostały także przypadki kiedy to w celu obejścia polskich przepisów materiały umieszczano na zagranicznych serwerach. Tutaj należy powrócić do przewidzianej w dyrektywie możliwości nałożenia obowiązku monitorowania w szczególnym przypadku - w przypadku Yahoo był on zawężony pod względem geograficznym. Można jednak wyobrazić sobie sytuację , kiedy to w większości krajów europejskich wydane zostałyby orzeczenia dotyczące zablokowania dostępu do kontrowersyjnych materiałów - obowiązek taki miałby już wiele wspólnego z ogólnym monitorowaniem informacji ( a tego dyrektywa wyraźnie zakazuje ). Krzysztof Gienas, Maj 2002 Przypisy:
Jerzy Miłek |
| « wstecz |
|---|






