|
W przypadku wdrożenia standardowych rozwiązań informatycznych, dostawca zazwyczaj dostarcza klientowi oprogramowanie w postaci kodu wynikowego. Udzielana licencja zazwyczaj upoważnia jedynie klienta do „normalnego”, produkcyjnego wykorzystania standardowego oprogramowania. Jednocześnie, dostawca w ramach odrębnych umów zapewnia klientowi serwis oraz rozwój dostarczonego oprogramowania. |
|
Czytaj całość...
|
|
|
W znacznej części przypadków, wykonawca prowadząc wdrożenie systemu ERP uzyskuje dostęp do danych osobowych przetwarzanych w systemach informatycznych zamawiającego. Nader często z sytuacją taką spotykamy się w przypadku wdrożeń systemów informatycznych w obszarach HR oraz w przedsiębiorstwach świadczących usługi dla osób prywatnych, od wodociągów, czy elektrowni poczynając, a na sklepach internetowych kończąc.
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
W ostatnim czasie coraz szerszym zainteresowaniem cieszy się udostępnienia oprogramowania w modelu Software-as-a-Service (SaaS). W generalnym ujęciu model SaaS sprawdza się do zapewnienia klientowi możliwości dostępu do aplikacji zainstalowanych na serwerach (Data Center) usługodawcy, za pośrednictwem sieci teleinformatycznych. Zastosowanie tego rodzaju modelu udostępnienia oprogramowania wiąże się jednak z szeregiem nowych problemów prawnych. |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Czy istnieją możliwości zabezpieczenia interesów licencjobiorcy na wypadek upadłości producenta oprogramowania?
W związku z aktualną, trudną sytuacją gospodarczą, coraz więcej przedsiębiorców z branży IT zaczyna zadawać sobie pytanie o skutki prawne ewentualnej upadłości ich kontrahentów. Zarówno firmy informatyczne, jak i zamawiający zastanawiają się, co w takim przypadku stanie się z zawartymi umowami wdrozeniowymi czy udzielonymi licencjami.
Problematyka prawa upadłościowego należy do jednych z najbardziej złożonych i kontrowersyjnych zagadnień prawa gospodarczego. W artykule tym zasygnalizuję zatem jedynie dwa wybrane problemy związane z upadłością w branży IT. |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Bardzo często nasi Klienci pytają o zasady przetwarzania danych osobowych w kopiach zapasowych. Generalnie problem sprowadza się do pytania, czy w przypadku usunięcia danych osobowych ze zbioru danych, należy usunąć te dane również ze wszystkich, uprzednio wykonanych kopii zapasowych ? Przyjęcie, iż administrator danych usuwając dane osobowe z zasobów operacyjnych systemu informatycznego, musi również usunąć dane ze wszystkich uprzednio stworzonych kopii zapasowych, niesie za sobą niezwykle istotne konsekwencje praktyczne. Usunięcie danych osobowych z kopii zapasowych wiąże się zarówno ze znacznymi nakładami pracy - na weryfikację posiadanych kopii zapasowych, w celu odnalezienia i usunięcia określonych danych osobowych, jak również nakładami finansowymi - na nabycie odpowiedniego sprzętu i oprogramowania. Konieczność usunięcia czy modyfikacji kopii zapasowych może jednak prowadzić do znacznie poważniejszych konsekwencji w zakresie bezpieczeństwa informatycznego administratora danych. Usunięcie określonych danych z kopii zapasowych (co w praktyce sprowadza się do „przegrania” kopii zapasowej) mogłoby prowadzić do zniweczenia jednej z funkcji kopii zapasowych tj. możliwości odtworzenia pełnego stanu systemu informatycznego na dany dzień. Niewątpliwie możliwość odtworzenia stanu systemu informatycznego na konkretny dzień jest szczególnie istotna dla instytucji finansowych. Jak wynika choćby z doniesień prasowych, banki coraz częściej padają ofiarą przestępstw, dokonywanych przy wykorzystaniu systemów informatycznych. Trudno wyobrazić sobie skuteczne ściganie tego rodzaju przestępstw bez możliwości porównania aktualnego stanu systemu informatycznego ze stanem systemu informatycznego sprzed incydentu. Możliwość taką, zapewnić ma między innymi polityka tworzenia i archiwizacji kopii zapasowych danych, przetwarzanych w systemie informatycznym. |
|
Czytaj całość...
|
|
|
W ostatnich dniach przygotowywałem kolejny wykład dla moich studentów. Tym razem miałem wytłumaczyć studentom zasady ochrony programó komputerowych. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, iż znaczna część mojego wykładu składał się, z zastrzeżeń, iż jakieś wcześniej opisywane zasady prawa autorskiego nie znajdują zastosowania do programów komputerowych. Zacząłem zatem zastanawiać się, czy ochrona autorskoprawna „pasuje” do programów komputerowych oraz jak kształtował się proces obejmowania ochroną autorskoprawną programów komputerowych…. Myślę, że temat ten wart jest szerszej refleksji.. |
|
Czytaj całość...
|
|
Obserwując warunki i charakter pracy pracowników zatrudnionych w branży IT, można zaryzykować stwierdzenie, iż większość z nich, na co dzień podejmuje się zadań o charakterze twórczym. Zapewne nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, iż przygotowując projekt strony internetowej, czy pisząc program komputerowy jest twórcą, a rezultaty jego pracy podlegają ochronie autorskoprawnej. Należy postawić sobie zatem zasadnicze pytanie, komu przysługują majątkowe prawa autorskie do utworów stworzonych przez pracownika ? Jakie są warunki nabycia majątkowych praw autorskich do tego rodzaju utworów przez pracodawcę ? Czy pracownik może żądać dodatkowego wynagrodzenia za stworzone utwory lub wykorzystywać taki utwór w ramach własnej działalności ?
Niniejszy artykuł stanowi próbę odpowiedzi między innymi na tego rodzaju pytania. |
|
Czytaj całość...
|
|
|
Problematyka degeneracji oznaczenia chronionego prawem wyłącznym w nazwę rodzajową odnoszona jest w literaturze prawniczej przede wszystkim do znaków towarowych. Proces ten polega na przekształceniu się chronionego oznaczenia, wskazującego na źródło pochodzenia danego towaru, w nazwę opisującą pewien rodzaj czy gatunek produktów. Niemniej jednak również w przypadku oznaczeń geograficznych może dojść do transformacji danego oznaczenia geograficznego w nazwę rodzajową, z której korzystać mogą wszyscy uczestnicy runku. W przypadku takim, zdegenerowane oznaczenie wskazuje wyłącznie na rodzaj towaru, a nie na jego pochodzenie geograficzne. Klasycznym przykładem nazwy rodzajowej jest „kiełbasa krakowska” wskazująca na rodzaj wyrobu wędliniarskiego, a nie miejsce jego produkcji. Nikt chyba nie ma krzty wątpliwości, iż „kiełbasa krakowska” zapełniająca półki supermarketów w Berlinie, Frankfurcie, czy Brukseli, nie pochodzi, niestety, z Krakowa…. Niewątpliwie u podstaw degeneracji danego oznaczenia leży „grzech zaniechania”, sprowadzający się do zaniechania działań zmierzających do ochrony danego oznaczenia. Być może zarzut taki moglibyśmy formułować względem władz Krakowa, czy krakowskich wędliniarzy początku XIX wieku, na pewno nie postawimy go jednak Grecji, która z wielką determinacją przez lata walczyła o ochronę oznaczenia „feta” dla szczególnego rodzaju sera produkowanego wyłącznie w Grecji. |
|
Czytaj całość...
|
|
|